loader image
logo_gika

A.

(Aktualności)

Odszkodowania: Po co poszkodowanemu sąd? Ubezpieczenia okiem prawnika procesowego – artykuł w Gazecie Wrocławskiej

Jak w praktyce wygląda dochodzenie odszkodowań wyjaśnia adwokat Grzegorz Ilków.

Czym różni się postępowanie likwidacyjne prowadzone przez ubezpieczyciela od postępowania sądowego, gdy ubezpieczyciel jest pozwanym?


adw. Grzegorz Ilków: Przede wszystkim wysokością świadczeń. Likwidacja szkody to dziś kosztowy filtr, nie mechanizm kompensacji. Ubezpieczyciele wypłacają rażąco zaniżone kwoty, często symboliczne. Jeśli poszkodowany nie wnosi pozwu, sprawa kończy się wypłatą, która nie pokrywa nawet kosztów leczenia. Bywa, że w ogóle odmawia się przyjęcia odpowiedzialności.

Czy to reguła?


adw. Grzegorz Ilków: W sprawach szkód osobowych to praktycznie standard. Zakończyłem ponad 1500 spraw i trudno wskazać wyjątki. Przy urazach kręgosłupa szyjnego w kolizjach samochodowych – wypłata 500 zł, a po pozwie: ugoda na kilka–kilkanaście tysięcy złotych albo wyrok na taką kwotę z odsetkami. W poważnych sprawach proporcja jest jeszcze bardziej rażąca. To samo dotyczy szkód majątkowych: powodzi, pożarów, kolizji. Różnica pomiędzy ostateczną decyzją likwidacyjną a wyrokiem potrafi być kilkudziesięciokrotna.

Jakimi metodami zniechęca się poszkodowanych do dochodzenia roszczeń?


adw. Grzegorz Ilków: Najczęściej arbitralną odmową lub zaniżeniem świadczenia,
z pouczeniem o możliwości drogi sądowej. Brak wsparcia prawnego sprawia, że wiele osób przyjmuje to za ostateczne rozstrzygnięcie. Tworzy się wrażenie, że ubezpieczyciel ma rację, a sąd to zbyt trudna ścieżka. Poszkodowany działając samodzielnie, bez pełnomocnika, napotyka na formalizmy i przewlekłość. Celem jest zniechęcenie, wykreowanie obrazu roszczeniowego petenta. Tymczasem przed sądem to, co nierealne w postępowaniu likwidacyjnym, staje się oczywistością.

Czy zatem ubezpieczyciele systemowo uchylają się od odpowiedzialności?


adw. Grzegorz Ilków: Uważam, że tak. Likwidacja nie służy kompensacji, lecz maksymalnemu zaniżeniu i opóźnieniu wypłat. Rzetelna ocena odpowiedzialności następuje dopiero w sądzie, często po miesiącach lub latach. Ubezpieczyciel działa jak sędzia we własnej sprawie, dopiero sąd wprowadza równowagę. To właśnie w sądzie możliwe jest uzyskanie właściwych świadczeń. Droga sądowa wymaga determinacji, dowodów i pełnomocnika, ale umożliwia uzyskanie realnej kompensaty.

Jakie argumenty ubezpieczycieli są najczęściej obalane w sądzie?


adw. Grzegorz Ilków: Przede wszystkim zaniżona wysokość zadośćuczynienia. W najcięższych sprawach – niepełnosprawność, uszkodzenia wielonarządowe – ubezpieczyciele wypłacają 10 tys., 50 tys., 100 tys. zł. Tymczasem wyrok opiewa na 600 tys., 800 tys., a nawet milion złotych. Do tego dochodzą renty, których dobrowolnie praktycznie się nie przyznaje. Poszkodowany zostaje bez środków do życia, rodzina dźwiga ciężar kosztów. W takich sprawach wniosek o zabezpieczenie renty już na początku postępowania może zmienić sytuację diametralnie – zapewnia środki na leczenie, rehabilitację, opiekę.

Do standardowych zarzutów należy też tzw. przyczynienie, czyli pomniejszenie odszkodowania przez przypisanie winy poszkodowanemu. Bardzo często niesłusznie.

W sprawach starszych, sprzed wielu lat, występuje problem niekorzystnych ugód, zawartych z ubezpieczycielem. Tylko sąd może je unieważnić i zasądzić należne świadczenie. Efekty są spektakularne – nagle możliwa jest poprawa sytuacji zdrowotnej i bytowej, która przez lata pozostawała bardzo trudna.

Jak wygląda proces sądowy – od pozwu do wyroku lub ugody?


adw. Grzegorz Ilków: Kluczowe są dowody: dokumentacja medyczna i kosztowa, opinie biegłych, zeznania świadków. Zwykle wystarcza przesłuchanie 2–3 bliskich osób i opinia ortopedy. W zależności od sprawy proces może trwać od roku do kilku lat. W mojej praktyce w więcej niż w 50% kończy się znacznie szybciej, nawet po kilku tygodniach, dzięki możliwości ugody. Ubezpieczyciele, widząc dobrze przygotowany pozew, często oferują sensowną kwotę bez rozprawy. Można powiedzieć, że w postępowaniu sądowym 90% czynności jest po stronie pełnomocnika, udział poszkodowanego i bliskich jest ograniczony do niezbędnego minimum.

Czy każda sprawa powinna trafić do sądu?


adw. Grzegorz Ilków: Zdecydowanie tak, jeśli zależy nam na pełnej kompensacji, a nie symbolicznych kwotach. Sądy słuchają poszkodowanych, weryfikują fakty, rozumieją problematykę roszczeń i krytycznie patrzą na działania ubezpieczycieli. Coraz więcej osób decyduje się na pozew, nie z chęci konfliktu, ale by zostać potraktowanym poważnie. Sąd to dziś realna droga do sprawiedliwości”.

📰https://gazetawroclawska.pl/po-co-poszkodowanemu-sad-ubezpieczenia-okiem-prawnika-procesowego/ar/c3p2-27810647